Podróże z dziecmi

Kochani! Po ostatnich postach na instagramie dostałam od was ostatnio dużo pytań o podróżowanie z dziećmi więc postanowiłam spisać specjalnie dla was wszystkie rady i pomysły! Tego, że podróżowanie z dziećmi różni się znacząco od podróżowania bez nich mówić nie muszę, ale jeżeli ktoś myślał inaczej, to za chwilę rozwieję jego wszystkie wątpliwości 😉
Dzisiaj opiszę Wam wszelkie kwestie związane z lotem samolotem, a następnym razem zajmiemy się czymś bardziej przyziemnym, czyli podróżami samochodem i pociągiem:) Oczywiście musimy pamiętać, że każde dziecko jest inne, ale zapewniam, że poniższe porady będzie można zastosować w większości przypadków. Zresztą moja dwójka diabłów oprócz tego, że jest bardzo kochana, to przy okazji jest niezwykle wymagająca i wydaje mi się, że możecie mieć tylko łatwiej 🙂 Właściwie to nie wydaje mi się, Wy na pewno będziecie mieć łatwiej, bo przeczytacie mój poradnik 😀

Zaczynamy! 🙂
Pierwszą rzeczą na którą trzeba zwrócić uwagę jest godzina wylotu. Jeżeli mieszkacie w mieście z którego lecicie zawsze jest trochę łatwiej – jeżeli nie macie tego szczęścia trzeba się trochę bardziej nakombinować 😉 Ponieważ my mieszkamy w Szczecinie więc do wyboru mamy praktycznie Poznań albo Berlin, do których czas dojazdu wynosi 3 godziny. Wiadomo, jest jeszcze Warszawa lub Katowice, jednak tam, dojazd zajmuje ponad 6 godzin, więc jak na wyprawę z małymi dziećmi, to jednak jest to słaba opcja. Lecąc z Poznania lub Berlina i tak nie każda godzina jest możliwa do zaakceptowania. Jeżeli lot miałby być o 7 rano, to na lotnisku trzeba by być najpóźniej o 5 nad ranem, czyli z domu wyjść między 2 a 3 w nocy. Jak łatwo się domyślić takie rozwiązanie totalnie odpada, gdyż narazilibyśmy się na całą serię płaczu, wrzasków lub histerii, albo wszystkiego naraz. Ponieważ podróż i tak będzie wystarczająco męcząca, więc lepiej sobie tego oszczędzić 😀 Jeżeli dopasowanie godziny wylotu będzie nie do przeskoczenia, to dobrą opcją będzie nocleg w miejscu wylotu. Ja tym razem właśnie tak zrobiłam. Ponieważ samolot startował o 9:15, więc na lotniku musieliśmy być o 7:15. Na szczęście udało mi się znaleźć hotel oddalony od lotniska dosłownie o 100 metrów, dzięki temu pobudka mogła być „dopiero” o 6:30, co było już do zaakceptowania przez dzieci, które dały się jakoś dobudzić. Jak już ogarniemy godzinę wylotu, to czeka nas kolejne wyzwanie – musimy się spakować 😉 Ja z okresu kiedy jeszcze nie miałam dzieci, to przywykłam do podróży z samym bagażem podręcznym i nigdy nie miałam z tym problemu. Jednak teraz tak się nie da. Radzę wam spakować się w max dwie duże walizki, nawet jeżeli możecie zabrać więcej. Po prostu, przy układzie 2+2 i tak będzie Wam ciągle brakować rąk i ciągniecie kolejnej walizki będzie strasznym utrudnieniem. Ponadto jakby tego było mało, w ostatniej chwili zdałam sobie sprawę, że brakuje mi dużych walizek 🙁 Na szczęście odkryłam Sumatra-sklepy.pl co naprawdę uratowało mi życie. Robiąc zamówienie w czwartek już w piątek walizki były w moim posiadaniu. A naprawdę miałam nóż na gardle, bo w poniedziałek rano wyjeżdżaliśmy. Wybrałam twarde walizki które idealnie się sprawdziły. Dokładnie takie:

Wszystko w środku pozostało w stanie idealnym, łącznie z słoiczkami z obiadami dla Igora 😀 Pamiętajcie też, że przy
dzieciach poniżej 2 roku życia możecie zabrać ze sobą wózek – czy to spacerówka, czy gondola – nie ma znaczenia, bo wszystko jest w cenie biletu. Wózek oddajemy przy wejściu do samolotu i tak samo go dostajemy po wylądowaniu.
Warto też zaznaczyć, że podróżując z dziećmi poniżej 2 roku, to na pokład możecie wnieść wodę, mleko, obiadek czy soczek, o pojemności przekraczającej 100 ml. Oczywiście zostaniecie poproszeni o zgodę na dodatkowe prześwietlenie tych rzeczy, ale to zajmuje tylko chwilę. Problem jest jedynie z wrzątkiem, ale ten bez problemu dostaniecie na pokładzie samolotu. Warto o tym pamiętać, bo nawet woda którą można kupić już za kontrolą bezpieczeństwa kosztuje krocie! Świetną opcją, naprawdę ułatwiającą życie, jest również walizka Jet-kids, na której po lotnisku dziecko może podróżować siedząc, a Wy możecie je wygodnie ciągnąć wraz z walizką a w samolocie można zrobić z niej miejsce do spania. Tak wygląda wersja „łóżko”:

Jest to dobre rozwiązanie dla dzieci, które mają ponad 2 lata (bo one mają już swoje miejsce, mniejsze z założenia podróżują na kolanach rodziców). W walizce mieści się materac i zostaje miejsce na  rzeczy malucha (czytaj zabawki;)) ) Może się ono spokojnie zdrzemnąć w samolocie, nie koniecznie leżąc na Was. Jej wymiary są dostosowane pod bagaż podręczny. Jeżeli macie jeszcze drugie dziecko, to opcja ta na bank uratuje wam życie 🙂 Mój Borys po 5 godzinach lotu, 2 godziny wcześniej na lotnisku i godzinie w autobusie, który nas wiózł z lotniska był szczęśliwy, że może pojeździć i nie marudził, żeby go nosić, co oczywiście byłoby mało realne 😉

Tu możecie je znaleźć – https://jet-kids.com/
No dobrze, a co dalej, kiedy już jesteśmy w samolocie? Na sam lot dobrze zaopatrzyć się w cukierki dla starszych albo w coś do picia dla młodszych dzieci, gdyż start i lądowanie mogą powodować zatykanie uszu, a przełykanie przynosi dużą ulgę. Dzieciom trudno jest wytłumaczyć co mają zrobić – a w ten sposób możemy zmniejszyć dyskomfort jaki odczuwają który często niestety powoduje płacz.

Nie przesadzajcie też z pakowaniem „całego domu” 😉 Warto zabrać 1 góra 2 obiadki dla najmłodszych, żeby od razu po przylocie nie szukać sklepu – resztę polecam kupić na miejscu. Co zaskakujące, często taniej niż u nas 🙂 np. na Gran Canri byłam bardzo zaskoczona bo mleko modyfikowane było mniej więcej o 1/3 tańsze niż u nas, mimo iż była to dokładnie taka sama firma, ten sam produkt, ta sama pojemność!

Polecam też nagrać na telefon czy tablet jakieś bajki jeżeli już dzieci je ogarniają, bo najczęściej wifi w samolocie nie ma, a siedzenie na tyłku przez parę godzin może być dla dziecka problemem 😉 U nas sprawdziła się też świetnie ciastolina – koniecznie zbierzcie jakieś zabawki które dziecko lubi bo wszystko co może je zając na jakiś czas jest zdecydowanie na wagę złota 😀 Warto również spakować ulubiony kocyk (u nas pełnowymiarowy koc 😀 ), poduszkę czy pluszaka z którym zawsze zasypia, daje to dziecku namiastkę domu, dzięki czemu łatwiej im się przyzwyczaić i zasnąć w nowym miejscu 🙂
Przede wszystkim nie bójcie się podróżować z dziećmi, zapewniam Was, że na pewno
jakoś to będzie 😉 a wspomnienia, które w ten sposób tworzycie są bezcenne 🙂

I na koniec najważniejsze 🙂 Pamiętajcie, że każda następna podróż będzie już łatwiejsza, gdyż zyskacie cenne doświadczenie 😀

19 komentarzy

  1. Pingback: Gran Cnaria z dziećmi – Alexandra_and_borys_alexander

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *